Od redaktora...

Sezon ogórkowy w pełni, a więc i u mnie nieco „ogórkowych” tematów. Zebrałem w tym numerze artykuły różne, niektóre chyba mniej poważne, ale wierzę, że wszystkie za to interesujące.

Życie nasze nie może (i chyba nawet nie powinno) składać się wyłącznie z chwil najwyższego napięcia umysłowego, powagi i koncentracji. Rozumowi naszemu, tak jak i mięśniom, po wysiłku potrzeba odpoczynku. Jednakże ci, którzy dużo wędrowali, zwłaszcza po górach, wiedzą, że zamiast po prostu położyć się i odpoczywać praktyczniej jest zwolnić tempo i przez jakiś czas iść bardzo powoli – noga za nogą. Ma to dwie zalety. Po pierwsze – łatwiej wtedy wrócić do podstawowego, szybkiego rytmu, a po drugie – robi się jednak dodatkowo jakiś mały kawałek drogi.

Proponuję więc taki aktywny odpoczynek.

A że i podczas aktywnego wypoczynku może się też coś ciekawego zdarzyć, to wiem doświadczenie. Przed laty, tak właśnie w początku sierpnia, wybrałem się na najwyższą górę w Niemczech – Zugspitze. Około siedmiu godzin, przy pieknej sierpniowej, słonecznej pogodzie, wdrapywałem się tam z mozołem i wysiłkiem. Kiedy zaś rano obudziłem się w schronisku – wydawało mi się, że zwariowałem. Na dworze leżała gruba do kostek warstwa śniegu, jak w Boże Narodzenie.

No, cóż... Takiej niespodzianki nie potrafię Czytelnikom zgotować, ale może jakaś skromniejsza się znajdzie i sprawi radość...