OD RZECZY - Dziwolągi, kurioza, żarty... Krótko mówiąc - gabinet osobliwości. Dział o charakterze rekreacyjnym.

Jako lokalny ekspert od nauk ścisłych zostałem wezwany, w ramach pogotowia matematycznego, do mojego kolegi. Jego dwunastoletnia córeczka dostała w szkole zadanie następującej treści:

Ile jajek zniesie 7¼ kury w ciągu 6¾ dnia, jeżeli 5½ kury w ciągu 4¾ dnia znosi 8½ jajka?

Jak głosi gimnazjalna legenda, z powodu tegoż zadania jakiś głęboko sfrustrowany bawarski wieśniak, ojciec gimnazjalisty, pofatygował się osobiście do szkoły i „znieważył czynnie” nauczyciela matematyki.

Rozwiązanie, jak zwykle, w Lamusie.

Osobiście nie widzę w tym zadaniu niczego szczególnego; wydaje mi się całkiem naturalne, zdroworozsądkowo – realistyczne i na tyle fascynujące, że spróbowałbym nawet pójść dalej i zapytać:

Ile możnaby z tych jajek zrobić omletów, jeśli wiemy, że na 2¾ omleta potrzebujemy 5 3/8 jajka? Ile czasu możnaby się tym odżywiać przy założeniu, że na 2¼ dnia potrzebujemy 4¾ omleta?Jakie byłyby koszty miesięcznego (31 dni) utrzymania (na samych omletach i darmowej wodzie) przy założeniu, że 4 7/8 jajka kosztuje 2¼ raza wiecej niż 1½ kg chleba po 2¾ $ za czteroipółfuntowy bochenek.

A na wety (po tych omletach i wodzie) jeszcze jedna wiejsko – scjentystyczna anegdotka:

Pewien wieśniak doszedł do wniosku, że jego krowy dają zbyt mało mleka. Jako człowiek światły zatrudnił więc grupkę naukowców, aby rozpracowali zagadnienie i podali sposoby poprawy stanu rzeczy. Naukowcy wzieli się ostro do roboty i już po kilku tygodniach przedstawili spory elaborat rozpoczynający się od słów:

Na początek rozważmy sferyczną krowę o promieniu dążącym do nieskończoności.


A teraz poważnie:

Oczywiście oczekiwać od bawarskiego wieśniaka finezyjnego poczucia humoru to optymizm graniczący z naiwnością, ale dla Czytelników „AdRem!” zadanie to może być wcale niezłym punktem wyjścia do pomyślenia sobie o matematycznych modelach rzeczywistości. Osobiście zaś chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że można podać formalnie prawidłowe rozwiązanie tego zadania i właśnie to może usypiać czujność w takich wypadkach.

Idąc dalej – całym sercem jestem przeciwny czynnemu znieważaniu matematyków, a już na pewno z tak błahego powodu, niemniej jednak w postępowaniu tego wieśniaka tkwi jakieś ziarenko słuszności, szczególnie, że nie szło mu o siebie, lecz o jakąś ochronę psychiki swojego dziecka – mniejsza, na ile sensowną. W końcu przecież tych samych operacji matematycznych możnaby się nauczyć na innym, bardziej realistycznym przykładzie, zaś zbyt częste obcowanie z tego rodzaju abstrakcjami może sprawić, że delikwent nim się obejrzy zacznie obliczać megatony, minima socjalne, wydajność nauczycieli i temu podobne rzeczy tracąc kontakt z realnym światem. To, oczywiście, gruba przesada, ale coś w tym jednak jest i myślę, że sami dalibyśmy dowód głupoty widząc w jego postępku jedynie śmieszność i umysłowy prymityw.

P.S. Aha, i jeszcze jedno… Proszę mi, łaskawie policzyć na plus, że powstrzymałem się od banalnych, obiegowych dowcipów na temat kur i jajek.