WYKŁAD - zawiera wykład (lub wykłady) na temat w zasadzie dowolny, lecz raczej poważny i przydatny. Celem tego działu jest, aby Czytelnik po jego przeczytaniu pomyślał: Aha! Więc to jest tak! No, wreszcie rozumiem!; niestety bowiem nie każdy wykład kończy sie takim westchnieniem ulgi. Ambicją moją byłoby, aby w tym dziale stało sie to regułą, jednak w przypadku tematów zaawansowanych - niekoniecznie musi się to udać, nawet jeśli dyskurs będzie nienaganny. Przeszkodą może być wymagany, bazowy poziom wiedzy. Dlatego też powinien on zawsze zostać określony na początku wykładu.





Dla zrozumienia treści tego wykładu nie jest w zasadzie potrzebne żadne szczególne przygotowanie, choć podstawowe wiadomości z zakresu muzyki i elektroniki pozwolą zapewne na głębsze zrozumienie i oszczędzą „przeskakiwania” trudniejszych fragmentów.

Robert Moog.

Robert Moog i jego syntezatory. O ile poprzednio omawianym konstruktorom można nadawać miano ojców instrumentów elektronicznych, o tyle Roberta Mooga można by nazwać ojcem nowoczesnej syntezy dźwięku. Produkował on bowiem w okresie świetności swojej firmy (masowo już) syntezatory oparte wyłącznie na technice półprzewodnikowej. Jego idee wytyczały kierunek budowy syntezatorów przez mniej więcej dekadę. Wiele jego nowatorskich, a równocześnie dobrze powiązanych z praktyką wykonawczą i wyobraźnią muzyczną pomysłów, można odnaleźć, z pewnymi modyfikacjami, nawet i we współczesnych konstrukcjach. Dopiero gwałtowny rozwój technik mikroprocesorowych zmienił podejście do syntezy dźwięku. Ale i mimo to wiele pomysłów Mooga można odnaleźć nawet w produkowanych obecnie instrumentach. Świadczy to niewątpliwie o ich trafności i żywotności, dodatkowo zresztą wzmacnianej obecnie przez modę na „syntezatory analogowe”.


Modularny syntezator Mooga.

Robert Moog urodził się w roku 1934 w Nowym Jorku. Studiował fizykę i inżynierię elektryczną (termin “electrical engineering” przetłumaczyłem dosłownie, ale w zasadzie nie ma on dokładnego odpowiednika w polskim systemie uczelnianym). w Queens College, Columbia University oraz Cornell University. W roku 1954 założył firmę R.A.Moog Company. Początkowo produkował i sprzedawał zestawy do samodzielnego montażu instrumentów Termena. Sprzedawszy około 1000 sztuk zdecydował się w roku 1963 na budowę i sprzedaż syntezatorów własnego pomysłu. Inspiracją dla niego był (oprócz instrumentu Termena) pomysł modularnego tranzystorowego syntezatora przejęty od niemieckiego projektanta Haralda Bode. Projektując swoje syntezatory Moog współpracował ściśle z dwoma kompozytorami Herbertem A. Deutschem i Walterem Carlosem. Początkowo sprzedawał małe ilości syntezatorów kompozytorom zainteresowanym eksperymentami tego rodzaju. Lecz od roku 1967 po sukcesie albumu płytowego W. Carlosa „Switched on Bach” sprzedaż syntezatorów ruszyła na masową skalę. W tym czasie także Moog zaprojektował i wypuścił na rynek kilka nowych modeli. Firma nie przetrwała jednak nawet dekady i została wyparta przez inne firmy takie jak Arp, czy Roland – oferujące tańsze, bardziej zaawansowane syntezatory. Moog zamknął, więc swoją firmę i „powrócił do korzeni”. Zaczął pracować w firmie Big Briar, specjalizującej się między innymi w produkcji stranzystoryzowanych instrumentów Termena. Robert Moog był także autorem wielu publikacji na temat syntezy dźwięku między innymi do Wielkiej Encyklopedii Brytyjskiej. Jest także autorem artykułu o T. Cahillu, z którego zaczerpnąłem sporo informacji do wykładu na jego temat.


Mini-Moog.
Co się zaś tyczy samych syntezatorów budowanych przez Mooga, to na ich sukces złożyło się kilka niezależnych zalet, a między innymi:

  1. Modularność. Syntezatory Mooga składały się ze znormalizowanych, dających się dowolnie konfigurować modułów montowanych we wspólnym stojaku (rysunek „tytułowy”). Znormalizowane były wymiary modułów, ich zasilanie, oraz napięcia wejściowe i wyjściowe. Moduły można było dowolnie łączyć zewnętrznymi kablami (jak w starych centralkach telefonicznych). Użytkownik mógł w zależności od potrzeb i możliwości finansowych wybrać sobie potrzebne moduły, a także rozbudowywać swój syntezator prawie bez ograniczeń (No, jeśli pominąć cenę. Widziałem cennik modułów z lat rozkwitu tej grupy syntezatorów; typowy moduł kosztował wtedy kilkaset dolarów, a więc wcale nie tak tanio..).
  2. Sterowanie napięciowe. Wszystkie moduły syntezatora Mooga były sterowane napięciowo. Oznacza to, że każdy parametr modułu (jak na przykład częstotliwość generatora, pasmo filtru, kształt obwiedni) dźwięku uzależnione były od napięcia, które mogło pochodzić z klawiatury, z innego modułu, a nawet z innego urządzenia zewnętrznego. Dawało to niespotykaną dotychczas elastyczność kształtowania dźwięku. Wiele modułów miało także opcjonalne sterowanie ręczne.
  3. Duża różnorodność wytwarzanych dźwięków. Syntezatory Mooga, zwłaszcza te bardziej rozbudowane, dawały rzeczywiście duże możliwości zarówno kształtowania własnych brzmień od podstaw, jak i przetwarzania dźwięków z zewnątrz. Dzięki modułowej elastycznej konstrukcji dawało się uzyskać różne metody syntezy oraz efekty, jak na przykład modulację FM, przesuwnik częstotliwości etc.
  4. Naturalność. Moogowi udało się bardzo szczęśliwie połączyć techniczne parametry syntezatorów z intuicyjną i łatwą obsługą, zgodną z nawykami i wyobrażeniami wykonawców. Dobre rozwiązania płyt czołowych, czyniły z tego syntezatora sprawne i poręczne narzędzie, nie mówiąc już o tym, że w tych czasach, jako nowość stanowiły świetną zabawkę.
  5. Solidne wykonanie. Syntezatory Mooga odznaczały się niezawodnością układów elektronicznych i solidnym, budzącym zaufanie wykonaniem mechanicznym. Mimo że nie były tanie, to jednak ich proporcja ceny do wartości wydawała się być korzystna.


Polymoog.

Mimo, że syntezatory Mooga, jak również jego firma, zostały wyparte z rynku przez konkurencję, to można jednak jego działalność uznać za wielkie osiągnięcie. Moog stworzył, bowiem jako pierwszy syntezatory w takiej postaci, w jakiej znamy je i dziś. Postęp elektroniki pozwolił oczywiście w olbrzymim stopniu ulepszyć te konstrukcję, jednakże „ostry start” współczesnego rynku syntezatorów dźwięku w znacznej mierze jest zasługą myśli Roberta Mooga.

Koniec części trzeciej.

[mc]