MURTI BING - samo słowo wymaga wyjaśnienia. Pochodzi ono z powieści Stanisława Ignacego Witkiewicza - "Nienasycenie". Była to nazwa straszliwego, rozprowadzanego po świecie przez Chińczyków narkotyku powodującego nieodwracalną zmianę osobowości. Człowiek poddany jego działaniu stawał się bezwolnym narzędziem, zachowując jednak normalną sprawność życiową. W dziale tym znajdą się więc informacje o różnych znanych sposobach ogłupiania ludzi. Myślę, że propaganda, telewizja, reklama, marketing, prawo oraz pseudonauka znajdą tu godne i poczesne miejsce.



Zdjęcie poniższe przedstawia fragment etykietki dołączanej do prześcieradła. Jak widzimy kosztuje ono w Austrii 6.49 Euro, zaś w Niemczech jest o 50 centów tańsze.


Mieszkam około 5 kilometrów od granicy niemiecko – austriackiej. Mogę więc wyobrazić sobie taki na przykład eksperyment. Kupuję to prześcieradło, idę na spacer w kierunku granicy, dochodzę do mostu na rzece granicznej (Inn) i przystępuję do właściwego doświadczenia. Biorę do rąk prześcieradło (warte 5,99). Trzymając je przed oczyma, robię ok. 200 kroków przez most w kierunku południowym. I teraz warte jest ono już 6,49. Następnie zawracam na północ i po 200 krokch prześcieradło warte jest znowu 5,99.

Ten idiotyzm posuwa się nawet czasem i dalej. Sam (na własne oczy!) widziałem w sklepie „Media Markt” (teraz żałuję, że nie zachowałem etykiet) te same pudełka do CD, które dziale kompu-terowym były nieco droższe niż w dziale ze sprzętem grającym (lub może odwrotnie).

I jeszcze coś – te idiotyczne ceny 9,99 zamiast 10 etc. Przecież wszyscy znają ten wyświechtany, kretyński chwyt. Kto więc i dlaczego ma nas za idiotów? Sprzedający. I można się obawiać, że ma niejakie powody. Na stacjach benzynowych jest jeszcze gorzej – tam po ostatniej dziewiątce jest dodatkowo taka bardzo malutka (też charakterystyczne!) dziewiątka, która oznacza 0,9 najmniejszej jednostki płatniczej. Nie ma, oczywiście monet o takim nominale, ale przy dziesięciu litrach – dopłacamy niepostrzeżenie 9 centów.

Wszystko to jest oczywiście jak najbardziej „legalne” (a jakże!). Wszystko jest wypisane nikt i niczego nie ukrywa. Ja natomiast nie ukrywam, że kiedy widzę taki rozbój, to mi się w kieszeni nóż otwiera. Swiss Army Knife – za 99,99DM… W Niemczech…

Dobrej nocy i rozkosznych snów!