|||||||||||||||||||| ==== Ad Rem! ==== No. I ==== Listopad 2005 ==== |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||\\| Od redaktora...

Właściwie to nie musiałem się wiele zastanawiać, jakiemu tematowi poświęcić pierwszy numer, bo odpowiedź miałem już gotową w eseju, który kiedyś napisałem, a który teraz zamieszczam w dziale poświeconym eseistyce. Rzecz będzie o prawidłowym myśleniu. A choć pierwszy krok postawiło mi się bez trudu, to drugi już łatwo mi nie przyszedł, bowiem czym jest prawidłowe myślenie – to właściwie nie wiem i dużo dałbym za to, aby wiedzieć. Wspomniany esej ograniczał się do spraw sztuki i tam spróbowałem podać przynajmniej kilka cząstkowych reguł. Ale tak w ogólności to nie wiem, a to, że zapewne nikt nie wie – mało mnie pociesza.

Najlepiej jeszcze chyba urządzili się matematycy, ze swoją logiką formalną, lecz i oni nie wyglądają na szczęśliwych do końca. Logika matematyczna daje, owszem, niespotykany gdzie indziej stopień pewności i precyzji, ale za pokaźną cenę znacznych ograniczeń. Kiedy pytamy o liczby, punkty, równania, dostajemy wartościowe odpowiedzi, ale kiedy pytamy, jak żyć, dokąd pojechać na urlop, lub choćby jak się zachować w danej sytuacji, logika matematyczna porzuca nas nie wiedzieć kiedy. A przecież pytania z tej drugiej grupy stawia lwia część ludzi (w tym matematycy poza czasem pracy) i pytania te przeważnie są bardziej palące niż problemy matematyczne. Kiedy opuszczamy platoński świat doskonałości, ilość istotnych czynników staje się przeważnie niemożliwa do ogarnięcia – pozostaje więc rachunek prawdopodobieństwa, rozwiązania przybliżone i last, but not least – zdrowy rozsądek.

Przeczytałem kiedyś, że arcymistrzowie szachowi nie odznaczają się wcale (a przynajmniej niekoniecznie) jakimiś szczególnymi własnościami umysłowymi (pamięcią, spostrzegawczością etc.). To, co pozwala im tak znakomicie grać to tak zwana „skuteczność schematów heurystycznych”. Przekładając na polski – znaczy to, że mają oni pewien zestaw reguł (przeważnie dość prostych) i wprawę w ich stosowaniu. Te regułki mają postać typu „bij zawsze najmocniejszą figurą”, „opanuj centrum szachownicy” etc. Tkwi w tym jakaś nadzieja, że może i bardziej złożone sytuacje da się opanować myślowo. Postać takich regułek mają wszak przykazania religijne, mądrości ludowe, aforyzmy – to chyba nie przypadek. I w końcu są przecież ludzie, którzy dobrze radzą sobie w życiu i to wcale niekoniecznie w nieetyczny sposób. Może więc warto wymienić poglądy na ten temat?

Z problemem prawidłowego myślenia styka się właściwie każdy, kto wychowuje dziecko – musi je przecież nauczyć sposobów radzenia sobie w życiu. Na mniejszą skalę to samo odbywa się w procesie uczenia (ale takim prawdziwym, typu mistrz – uczeń). Trudna to rzecz, bo nawet najlepsi działają tu jakby po omacku. Muszą dziś podać metody, które sprawdzą się w dalekiej przyszłości – któż to potrafi?

Rewersem prawidłowego myślenia jest myślenie nieprawidłowe – także ciekawe. Unikanie go, to również jedna z technik myślenia prawidłowego. Może więc warto i temu przyjrzeć się bliżej? Zresztą i myślenie prawidłowe, to też trochę jakby "masło maślane" no, bo kto w końcu chce myśleć nieprawidłowo? No, ale miast spierac się o słowa - wyjaśnijmy lepiej co, przez nie rozumiemy.

Czym jest myślenie "jako takie" - wyjaśnili nam filozofowie tak dogłębnie, że chyba nikt już tego nie wie; poddaję się więc i ja. Co zaś kryje się pod słowem „prawidłowe”? Oh, to proste! Jeśli u schyłku życia nie żałujemy niczego, co w nim było, a nasi bliźni byli bez wyjątku współżyciem z nami zachwyceni - myśleliśmy prawidłowo.

Życzę moim Czytelnikom miłej i pożytecznej lektury.





PODZIĘKOWANIA: Andrzejowi Bączyńskiemu i Michałowi Wronko dziękuję za pomoc techniczną i dobre rady podczas przygotowywania tego pierwszego numeru.